Jak mówił klasyk, prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale jak kończy. Tak samo do meczu w Pile odniósł się trener ostrowian, Grzegorz Dzikowski, który chwalił swoich podopiecznych za to, że po fatalnych początku, szybko się pozbierali i w końcówce meczu pokazali ogromny charakter.
Mecz w Pile dla ostrowian rozpoczął się niczym z najgorszego koszmaru. MDM Komputery ŻKS Ostrovia przegrywała już bowiem 7:17. - Kiepski początek wynikał z tego, że nie byliśmy spasowani z pilskim torem. W zasadzie 90 procent drużyny w pierwszych wyścigach nie zagrało. Nie ważne jednak, jak się zaczyna, ale jak się kończy - podkreślał trener Grzegorz Dzikowski.
Na czym polegała metamorfoza gości w Pile? - Wprowadziliśmy odpowiednie korekty w sprzęcie. Poza tym nasi zawodnicy odczytali właściwie dobre ścieżki tamtejszego toru. Nie trzymali się już kurczowo krawężnika, ale zaczęli napędzać się po zewnętrznej - tłumaczy trener ostrowian.
Tak naprawdę Grzegorz Dzikowski w niedzielnym meczu mógł liczyć na góra czterech zawodników. - Cały czas zachowaliśmy spokój, który był kluczem do zwycięstwa. Nie było nerwów, tylko naprawa błędów, odpowiednie roszady taktyczne, ogromna mobilizacja w drużynie, która pokazała niesamowity charakter. Naprawdę nie jest łatwo wrócić do meczu, w którym przegrywa się już różnicą 10 punktów. My tego dokonaliśmy i jest to dla mnie duże doświadczenie. Widzę, na których zawodników mogę liczyć w trudnych momentach - podkreśla Grzegorz Dzikowski.
Trudno jednak byłoby o triumf w Pile, gdyby nie feralny dla gospodarzy wyścig 12, który to ostrowianie wygrali w powtórce 5:0, choć wcześniej przez moment podwójnie prowadzili pilanie. - Szczęście ponoć sprzyja lepszym i tak też było w Pile. Oczywiście, szczęście w sporcie jest bardzo ważne, ale istotne było to, co działo się w naszym zespole. Każdy z zawodników i jego teamów pokazał duży charakter. Mechanicy dobrze zadziałali, chłopcy pomagali sobie nawzajem i razem napędzali się do jeszcze lepszej jazdy. Jestem bardzo zbudowany atmosferą w parku maszyn - dodał Dzikowski.
Mankamentem ostrowian są nadal juniorzy. Prochu nie wymyślił ściągnięty w trybie awaryjnym z Gdańska jako gość Krzysztof Wittstock. - Rzeczywiście, młodzieżowcy są naszą najsłabszą formacją. Trudno, trzeba jechać dalej. Najważniejsze, że zespół wygrywa. Cały czas myślimy i szukamy, by wzmocnić naszą pozycję juniorską - kończy trener lidera Polskiej 2. Ligi Żużlowej.
Zobacz także
25/05/2014Zumba przy fontannie
25/05/2014Szczęście sprzyja lepszym - wielki triumf ŻKS Ostrovia w Pile!
25/05/2014Sprawdź się w ostrowskim dyktandzie i wygraj 2500 złotych
24/05/2014Sobotnia ulewa dała się we znaki
24/05/2014Ostrowianie dopisali w akcji Polska Biega 2014
23/05/2014Spartakiada Przedszkolaków na obiekcie Stali
23/05/2014Kamil Brzozowski: Trener z góry powiedział mi, że w Pile nie pojadę
23/05/2014Sparingowe przetarcie przed Piłą
23/05/2014Szybko ujęty włamywacz
23/05/2014Szereg atrakcji z okazji Dnia Dziecka
23/05/2014Festiwal Filmowy K.Komedy w Ostrowie po raz trzeci
22/05/2014Lombard zagra w Ostrowie
22/05/2014Nowy zakład pracy ruszył z produkcją
22/05/2014Wybił szybę bo zapomniał plecaka
22/05/2014Operacja bikini - przygotuj sylwetkę do lata!
21/05/2014Program partnerski M2M i darmowe warsztaty o zarabianiu
20/05/2014Żeglarskie otwarcie sezonu na Piaskach
20/05/2014Tomczak ponownie w Ostrovii!